wtorek, 3 stycznia 2012

Norwegian Wood Haruki Murakami

No więc sama nie wiem od czego mam zacząć. Najpierw powiem, że jest to post bardziej do osób, które czytały tę książkę, ponieważ chciałabym wymienić opinie o tej lekturze. A teraz może od końca. ZAKOŃCZENIE- totalnie mnie rozwaliło, według mnie nie można tego nazwać 'zakończeniem', według mnie ta książka nie ma zakończenia, urywa się w pewnym momencie, dając czytelnikowi okazję do rozmyślań, refleksji i samodzielnego, subiektywnego wykreowania zakończenia historii. Jednak nie jestem pewna, czy tak do końca mi się to podobało. Skończyłam czytać 'Norwegian Wood' dosłownie 3 minuty temu i jak na razie czuję pustkę. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Chociaż z drugiej strony niezakończenie Murakami'ego jest wprost wspaniałe, może dlatego, że się tego nie spodziewaliśmy. Domyślam się, że nikt z nas, czytelników, nie sądził iż książka (nie)skończy się w ten sposób. I właśnie to (nie)skończenie można interpretować na swój sposób. Myślę, że pomysłów o co tak naprawdę chodziło autorowi będzie tyle ile osób sięgnęło po tę pozycję. Włącznie z końcówką cała książka wywarła na mnie ogromne wrażenie! Klimat tajemniczy, trochę ponury, smutny, można by powiedzieć depresyjny bardzo mi się spodobał. Dodatkowo, mimo iż książka nie była bardzo długa, nie dało rady przeczytać jej na raz. Trzeba było znaleźć czas na przyswojenie sobie wszystkiego, rozmyślenie, zastanowienie się nad tym. Historia miłosnego trójkąta wciąga- bez dwóch zdań. Watanabe, Naoki, Midori i wiele innych postaci wspaniale wykreowanych. Niektórzy porywczy, nieprzewidywalni, radośni, inny spokojni i zdystansowani, niepewni przez całe swoje życie, jednak każdy z nich miał swoje własne problemy, które utrudniały mu drogę do szczęścia. W sumie tak jak w prawdziwym życiu- problemy ma każdy, jednak trzeba z nimi walczyć i się nie poddawać. Mimo iż w książce jest wiele, wiele smutku, są również bardzo optymistyczne i śmieszne momenty.
Jest to moja druga książka Murakami'ego. Chyba mogę powiedzieć, że ta bardziej mi się podobała. Jednak jestem pewna, że sięgnę po kolejne.

sobota, 19 listopada 2011

"Na południe od granicy, na zchód od słońca" Haruki Murakami

Tę książkę dostałam na moje 17ste urodziny od znajomych z klasy. Prawie od razu zaczęłam ją czytać i od pierwszych stron wkręciłam się w życie Hajime.
Hajime i Shimamoto przyjaźnili się w dzieciństwie. Shimamoto, kiedy była mała, zachorowała na polio i od tego czasu miała sparaliżowaną jedną nogę. Hajime był jedynakiem, trochę rozpuszczonym i egoistycznym. Można powiedzieć, że byli zakochaną parą: po szkole godzinami słuchali razem płyt, rozmawiali i trzymali się za ręce. Potem ich drogi się rozeszły. Hajime jest już dorosły. Ma żonę, dwójkę dzieci, prowadzi bar jazzowy. Powodzi mu się nieźle i ogólnie można go określić jako „odnoszącego sukcesy mężczyznę w średnim wieku”. I wtedy w jego życiu, po dwudziestu pięciu latach ponownie zjawia się Shimamoto. 

Książka jest naprawdę piękna. Bardzo mi się podobała, może dlatego, że jest o miłości. Jednak zakończenie trochę mnie zdziwiło, zaintrygowało i zmusiło do rozmyślań. Rozważałam każde zakończenie tej powieści, jednak nie przypuszczałam, że skończy się w taki sposób. Może nawet jestem ciut rozczarowana, ale nie przez samo zakończenie, tylko przez to, że autor nie wyjaśnił kilka ważnych spraw co do Shimamoto. Chociaż z drugiej strony można tę historię zrozumieć zupełnie inaczej. Na dwa sposoby. Ci co czytali, wiedzą co mam na myśli. Czy wszystko wydarzyło się w realu, czy może było tylko wyobrażeniem głównego bohatera. 
Można powiedzieć, że Murakami w zupełnie inny sposób opisał z pozoru banalną historię. Inaczej. Właśnie to najbardziej uwiodło mnie w tej książce.
POLECAM ! 

niedziela, 13 listopada 2011

"Crescendo" Becca Fitzpartick

Nareszcie zabrałam się do czytania drugiej części cudownego "Szeptem". I pochłonęłam ją w dwa dni.
Wciągnęłam się tak samo jak przy pierwszej części. Uwielbiam świat stworzony przez autorkę, bohaterów i ich przygody, ale jak mogliście się pewnie spodziewać najbardziej kocham Patch'a. Zły, pociągający, ale opiekuńczy Upadły Anioł, który wybrał miłość, zamiast czegoś co od zawsze pragnął- bycie człowiekiem. Stał się jej Aniołem Stróżem. W tej części wyjaśniają się kolejne tajemnice związane z przeszłością Aniołów, Nefilów oraz pochodzeniem Nory.
Akcja wciąga, bez dwóch zdań. Ale końcówka była najlepsza, nie mogłam się oderwać.
No cóż nie wiem co mogę jeszcze napisać, oprócz tego, że polecam tę książkę wszystkim fankom Patch'a i Nory :)
A już niedługo sięgnę po 3 cz tej serii.

poniedziałek, 31 października 2011

Duma i Uprzedzenie & Dziwne losy Jane Eyre

31.10 - niby zwykła data, taka sama jak inna, żadnych niezwykłych skojarzeń, ale niektórym może się kojarzyć z końcem października,a niektórym z HALLOWEEN.
I właśnie dziś jest Halloween. A ja spędzam je w domu, sama, z Internetem, zupą, facebookiem i blogami.
Jest dość dziwnie, bo zazwyczaj opuszczałam dom i wychodziłam... gdziekolwiek.. świętować, jeżeli tak możemy powiedzieć. Ale zostałam i się nudzę, niemiłosiernie się nudzę, a jak się nudzę to co robię? Przypominam sobie o blogu. Blogu książkowym. Tyle, że jest jeden problem, nie przeczytałam, żadnej książki od końca wakacji. Więc nie wiem o czym mogę napisać. Bo jak na razie jest to bezsensowna paplanina o niczym.

Ale dobrze coś o książkach. Tak więc: męczyłam "Dziwne losy Jane Eyre" doczytałam do połowy i dalej nie mogę. Denerwuje mnie zachowanie Jane, tak prawdę mówiąc to denerwuje mnie wszystko w tej książce, zwracanie się na "pan" i te wszystkie ceregiele z zachowaniem, manierami oraz niestety brak jakiejkolwiek akcji i dłuuugie opisy. Tak wiem, że wtedy były inne czasy i tak się wtedy żyło, jednak dla mnie jest to irytujące. Z tego co pamiętam to był jeden interesujący wątek z jedną ze służących w domu Pana Rochester'a. Niestety nie doczytałam do końca i się nie dowiedziałam. Wiem, że jest film, nie obejrzałam jeszcze.

Próbowałam również czytać "Dumę i uprzedzenie"- wiadomo klasyka, jednak to samo co powyżej. Mimo iż jest wątek miłosny, który uwielbiam, nie dałam rady dobrnąć nawet do połowy. Nie chodzi o to, że książka mi się nie podobała. Po prostu strasznie szybko się nudzę. Dla mnie powinno się coś dziać CAŁY CZAS, nie tylko co 50 stron. Ale nie poddałam się, może skończę. I również filmu nie oglądałam. Tak wiem, to dziwne!

A wy polecacie jakie wciągające książki najlepiej o miłości w młodzieńczym wieku??
Byłabym wdzięczna !


AAA! I strasznego Halloweeen !

wtorek, 16 sierpnia 2011

Wakacyjny powrót

Ale długo mnie nie było. Wiem, że niestety Wy, moi drodzy czytelnicy zapomnieliście o moim blogu. No ale nie mogę się dziwić. Jednak wróciłam, pewnie nie na długo, ale to chyba lepsze niż nic.
Cóż są w wakacje a co za tym idzie, mimo licznych wyjazdów, sporo czasu wolnego. Książki w wakacje jak najbardziej TAK!

Ostatnio przeczytałam kilka książek, które wywarły na mnie spore wrażenie.

1. Federico Moccia "Trzy metry nad niebem" oraz kontynuacja "Tylko Ciebie chcę" oraz osobna powieść "Wybacz ale będę Ci mówiła skarbie"
Akcja wszystkich tych 3 pozycji rozgrywa się w słonecznym Rzymie. I chyba to najbardziej mnie urzekło. Inne życie, skutery, pizza, morze, słońce, inna mentalność bohaterów.
A o czym są? O miłości oczywiście. I również dlatego tak mi się podobały.
2. Nicholas Sparks "I wciąż ją kocham" oraz "Pamiętnik". Zdecydowanie bardziej podobała mi się pierwsza pozycja. Nie będę się rozpisywać, wszyscy wiemy, że kocham Sparksa. <3
3. Fielding Helen "Dziennik Bridget Jones" obie części. Szybko, lekko i przyjemnie- tak się czytało tę książkę. Wprawia w dobry nastrój.

4. Kilka innych jednak nie tyle fajnych, aby wspominać o nich

A co do mnie to wczoraj wróciłam z Chorwacji i cóż mogę powiedzieć...Szkoda, że już jestem we Wrocławiu. ;(

poniedziałek, 21 lutego 2011

cóż, "poczwarka"

Niestety muszę stwierdzić, że książki mi się znudziły, może nie samo czytanie, ale recenzowanie ich tutaj- strasznie mi się nie chcę. Literatura nigdy nie była i wygląda na to, że nigdy nie będzie najbliższa mojemu sercu. Zdecydowanie wolę modę, film, muzykę. Zostawiam ten blog, ale tylko na chwilę, mam przeczucie, że jeszcze tu wrócę.

Zabrałam się ostatnio za "Poczwarkę" Terakowskiej, jednak książka, mimo że była poruszająca na razie znudziła mi się. Przebrnęłam przez 90 str, kto wie może jeszcze do niej wrócę.

A niedługo będę musiała się zabrać za Makbeta, a co gorsza POTOP.
HELP ME!

sobota, 29 stycznia 2011

Nie chcę mi się.

Aktualnie strasznie nie chce mi się nic robić. Czytam Alchemika i parę innych książek. Może uda mi się napisać jakąś recenzje jutro, albo dziś wieczorem. Mimo wszystko gorąco zapraszam do odwiedzania bloga oraz cierpliwego czekania ;)